Posts tagged: narodziny psychologii

Pomiędzy filozofią a naukami przyrodniczymi

Choć początki myślenia o naturze i duszy człowieka sięgają starożytności, narodziny psychologii w dzisiejszym sensie datowane są na drugą połowę XIX wieku, kiedy to Wilhelm Wundt założył na Uniwersytecie Lipskim pierwszą pracownię eksperymentalnych badań psychologicznych. Nie bez powodu zostało mu przypisane miano założyciela nie samej tylko psychologii eksperymentalnej, lecz psychologii w ogóle. Rok 1879 stał się symbolem dokonującego się w tej nauce przełomu: uniezależniania się od filozofii i przyjmowania metod badawczych z nauk przyrodniczych.

Określane mianem rewolucji wydarzenie z Lipskiego Uniwersytetu zapoczątkowało nowy etap zmagań człowieka usiłującego zrozumieć siebie poprzez znalezienie związku między wiedzą o sobie i swoim postępowaniem. Ta krótka historia obfituje w wiele teorii, a naznaczona jest okresami rozstań i powrotów do filozofii, z którą wielowiekowe związki odcisnęły na psychologii swe piętno – oraz fazami dominacji biologii, od której psychologia pożyczała swe narzędzia i obiekty badawcze.

Ramy wiedzy człowieka o sobie i jego postępowania nakreślone są przez czas, w jakim żyje, zatem muszą być – jak zjawiska historyczne – zmienne. Ta reguła tłumaczy wielość poglądów na przedmiot i metodę psychologii. Pozwala także na wyciągnięcie oczywistego wniosku, że przyszłość myślenia psychologicznego zależeć będzie od ogólnych tendencji cywilizacyjnych – od filozofii życia, poziomu technologicznego, rozwoju nauk, etc. Jeśliby spojrzeć w przeszłość – poziomem myślenia człowieka o sobie i rozwojem nauk przyrodniczych można by wyjaśnić całe tysiąclecia psychologicznej stagnacji. Ubolewał nad nią Brentano, który w 1874 roku pisał: „Ogólne nauki teoretyczne tworzą pewnego rodzaju skalę, w której każdy wyższy stopień wznosi się na niższych. Wyżej stojąca nauka rozpatruje fenomeny bardziej złożone, niższa nauka – fenomeny prostsze, te zaś wchodzą w skład owych złożonych. W tej sytuacji postęp w nauce stojącej wyżej zakłada naturalnie postęp w nauce niższej, wobec czego rozumie się samo przez się, że ta pierwsza będzie się rozwijała później niż druga.” (Brentano, 1999, s.35). Psychologia stojąca niemalże na szczycie hierarchii była (i jest) w swym rozwoju zależna od nauk przyrodniczych.

Druga połowa XIX wieku przyniosła przełom w biologii – w postaci teorii ewolucji Darwina, zmiana ta jednak w ‚nauce o duszy’ miała zgodnie z przewidywaniami Brentany (1999) następować wolniej. Początkowo bowiem oznaczała tylko uniezależnienie od filozofii w tym, co dotyczyło przedmiotu badania, natomiast metoda wciąż jeszcze pozostawała pod jej wpływem (Stachowski, 2000).

Nowe metody pomiaru procesów psychicznych zapoczątkowała psychofizyka Fechnera, zwiastując nadejście ilościowej psychologii eksperymentalnej Wundta, która legła u podstaw współczesnej metodologii (Stachowski, 2000). Sam Wundt jednak podchodził widać sceptycznie do swego osiągnięcia, skoro w 1908 roku przewidywał, że w niedalekiej przyszłości problematyka psychologii eksperymentalnej zostanie zepchnięta na drugi plan przez psychologię historyczno-kulturową, badającą język, mity, obyczaje (Wundt, 1908; za: Stachowski 2000). Historia pokazała, że przewidywania ojca psychologii eksperymentalnej nie sprawdziły się.

Uczeń Wundta, Titchener, przenosząc jego psychologię na grunt amerykański, oderwał ją od podłoża filozoficznego, krzewiąc tylko część eksperymentalną (Stachowski, 2000). To posunięcie pierwszego strukturalisty w USA oraz skoncentrowana na użyteczności mentalność Amerykanów w połączeniu z wpływem amerykańskiej wersji psychologii na całokształt tej nauki przesądziły prawdopodobnie o dalszych losach psychologii.

Być może z tych właśnie powodów grunt amerykański okazał się podatny na odżegnujący się od filozofii behawioryzm, który jako naukę ”trzymającą się ziemi” (Stachowski, 2000, s.96) mieszkańcy USA traktowali z wielkim poważaniem, podczas gdy metafizyka wznosząca się ponad fakty w dziedzinę idei spotykała się tam z niechęcią, a nawet pogardą – co ze zdziwieniem obserwował w 1935 roku Koffka jeden z przedstawicieli psychologii postaci (Stachowski, 2000).

Behawioryzm, wykorzystując koncepcję Darwina, głosił, że wszystko, co występuje u człowieka, można znaleźć też u zwierząt – co było uzasadnieniem badań prowadzonych na znacznie od człowieka niższych zwierzętach. W tym tkwiła jego słabość, gdyż – wbrew próbom abstrakcji od gatunku, a także od rodzaju sygnału czy wymaganej reakcji – nie udało się behawiorystom odkryć prawidłowości ogólnych, których poszukiwali, lecz mnóstwo prawidłowości specyficznych (Bolles, 1990; za: Lazarus, 1998). Behawioryzm rozwinął jednak i ugruntował w psychologii zaufanie do metody – sprawdzonej i efektywnej, a zaczerpniętej biologii – jak twierdził jeden z czołowych neobehawiorystów, B.F. Skinner (2000). Był on przeświadczony, że naukowa analiza zachowania jako teoria dysponująca metodologią nauk przyrodniczych ma przewagę nad teoriami wywodzącymi się z logiki i filozofii. Już pół wieku przed Skinnerem pionier behawioryzmu, Watson, proponował odłożenie na pewien czas badań nad stanami świadomości, aż metody behawioralne staną się bardziej doskonałe – by możliwe było badanie za ich pomocą bardziej złożonych zachowań. Behawioryści całkowicie zerwali zatem z introspekcją. Wprowadzony przez nich paradygmat bodźca-reakcji służył w szczególności badaniu uczenia, a takie zagadnienia jak procesy sensoryczne czy uwaga (nad którymi badania zapoczątkował Wundt) w dobie behawioryzmu znajdowały się w okresie przedparadygmatycznym (Stachowski, 2000). Tak więc behawioryzm pozostawiał nierozwiązane problemy świadomości (od której się odżegnywał), procesów psychicznych czy zróżnicowania międzygatunkowego.

Pojawiające się w różnych okresach alternatywy dla tego nurtu, aczkolwiek przyniosły cenne wnioski dla psychologii, nie przyczyniły się do rozwiązania opisanych powyżej problemów. Psychoanaliza Freuda na przykład, zagłębiając się w badaniu nieświadomości, okazała się niefalsyfikowalna – zgodnie z kryterium przyjętym przez filozofa nauki, Poppera, jest ona pseudonauką. Co ciekawe, Freud starał się przekonać swoich czytelników, iż psychoanaliza jest nauką przyrodniczą (Stachowski,  2000).

Psychologia Gestalt nie pozostawiła propozycji przedmiotu ani metody badań (Stachowski, 2000). Z kolei psychologia humanistyczna wyszła w kierunku ludzkiej potrzeby samourzeczywistnienia, badając nieracjonalne, poetyckie, mityczne. Przygotowała grunt dla psychologii transpersonalnej, której zainteresowanie skupiło się na mitycznych wymiarach świadomości, co Stachowski (2000, s. 291) nazywa “szamańską wyprawą po inspiracje z filozofii i religii Dalekiego Wschodu”. Psychologia humanistyczna i transpersonalna stanowią więc raczej filozofię życia niż naukę. Były to powroty psychologii do związku z filozofią.

Na potrzebę nowego paradygmatu badawczego odpowiedziała psychologia poznawcza, która – zamiast być rewolucją – okazała się umiarkowaną formą behawioryzmu na podłożu nowej techniki komputerowej (Leahey, 1992; za: Stachowski, 2000). Jednakże paradygmat wyłoniony na przełomie lat 50. i 60. z badań nad modelami sztucznej inteligencji i symulowanego myślenia oraz z teorii psycholingwistycznych przywrócił język psychologii pojęć, wypierając neobehawiorystyczną zmienną pośredniczącą (Stachowski, 2000). Psychologia poznawcza stała się i wciąż jest modą, dlatego trudno oceniać ją ze świeżej perspektywy, wydaje się jednak, że tworzone przez nią modele są często czysto intelektualne – niewiele mają wspólnego z rzeczywistością.

Z tej krótkiej i niestety zbyt powierzchownej refleksji nad historią myśli psychologicznej można wysnuć wnioski odnoszące się do przyszłości. Po pierwsze, ewolucja psychologii winna w najbliższym czasie zmierzać do perspektywy bio- jako pozwalającej na empiryczną weryfikację modeli zakładanych przez psychologię poznawczą – w kategoriach procesów biochemicznych w odpowiednich ośrodkach układu nerwowego. Ponadto z punktu widzenia biopsychologii możliwe stanie się analizowanie emocji, percepcji, myślenia etc. – oczywiście pod warunkiem, że będzie dysponować narzędziami wystarczającymi do badania tych procesów. Współczesny poziom rozwoju nauk przyrodniczych i technologii sprawia jednak wrażenie odpowiednio wysokiego, aby mógł stać się udziałem psychologii (por. Brentano, 1999). Dzięki minionym poglądom przynajmniej przez jakiś czas powinno przetrwać w psychologii zaufanie do metody.

Wnioski te zdaje się potwierdzać widoczne we współczesnej psychologii rosnące zainteresowanie aspektem biologicznym, co w tym momencie powinno okazać się rozwiązaniem optymalnym dla psychologii, jako że poziom technologiczny pozwala na precyzyjny pomiar procesów fizjologicznych, podczas gdy zagadnienia natury metafizycznej wciąż pozostają poza zasięgiem nauki. To dobra sytuacja, bowiem świadomość, że nadal czekają nieodkryte tajemnice, motywuje do dalszego rozwoju – pod warunkiem, że psychologia nie zamknie się w ciasnej przestrzeni swojej naukowości, odmawiając owym tajemnicom istnienia.

Ksenia Ziarkowska-Huk

Źródło: Ziarkowska, K. (2004). Historyczne przesłanki dalszego rozwoju myśli psychologicznej. /niepublikowana praca zaliczeniowa/

Literatura cytowana:

Brentano, F. (1999). Psychologia z empirycznego punktu widzenia. Warszawa: Wydawn. Naukowe PWN.

Lazarus, R. (1998). Ocena poznawcza. W: Ekman, P. i Davidson, R. J. (red.). Natura emocji. Podstawowe zagadnienia. Gdańsk: GWP.

Skinner, B. F. (2000). Pół wieku behawioryzmu. W: Siuta, J. i Krzyżewski, K. (red.). Behawioryzm i psychologia świadomości. Kraków: Wydawn. UJ.

Stachowski, R. (2000). Historia współczesnej myśli psychologicznej. Od Wundta do czasów najnowszych. Warszawa: Wydawn. Naukowe “Scholar”.

Watson, J. (2000). W: Siuta, J. i Krzyżewski, K. (red.). Behawioryzm i psychologia świadomości. Kraków: Wydawn. UJ.

WordPress Themes


Blogi. Darmowe Blogi.